Kolejne PGE Warsaw Cup przechodzi do historii. Z roku na rok stolica gości coraz większe nazwiska łyżwiarskiego świata, a i przybywa reprezentantów Polski, którzy darzą zawody szczególną sympatią. W tym roku nie było inaczej – przeczytaj podsumowanie imprezy.
Podczas tych pięciu dni wydarzyło się naprawdę wiele,począwszy od złotego medalu, przez debiuty, po liczne poprawy wyników.
Drugi rok z rzędu Wowa Samoiłow wraca z Warszawy ze złotym medalem. Rywalizacja solistów była naprawdę wyjątkowa, bo kadrowicz otworzył konkurencję i utrzymał pierwsze miejsce do samego końca. Wisienką na torcie były dwa poczwórne skoki (Lutz i Salchow), które wykonał w programie dowolnym. Zapytany o to, czy spodziewał się medalu na tegorocznych zawodach odpowiedział:„Złota? Na pewno nie. W końcu jest tu Mistrz Europy, Lukas Britschgi”.
Powody do radości mieli również pozostali soliści z ekipy biało-czerwonych. Jakub Lofek po wymagającym ubiegłym sezonie, w którym powoli oswajał się z przejściem z kategorii juniorskiej do seniorskiej, uzyskał nowy rekord życiowy w nocie łącznej (199,35 punktów) i w programie dowolnym (137,17 punktów). W obu częściach konkurencji, ku szczególnej uciesze kibiców, zawodnik wykonał potrójnego Axla.
Matwiej Jefimienko, który zaczyna łączyć starty juniorskie z seniorskimi, również poprawił swój rekord życiowy (188,02 punktów). Po programie dowolnym mówił, że najbardziej był zadowolony z wykonanych przez siebie skoków, które były wysokie, czyste i najechane z dużą prędkością.
Ogromne gratulacje należą się Kornelowi Witkowskiemu, który wystąpił z poważną kontuzją – złamaniem żebra. Diagnoza pojawiła się dopiero po konkurencji. Choć solista nie pokazał wszystkiego, co razem z trenerem zaplanowali, to wykazał się naprawdę silnym charakterem.
Polski akcent w konkurencji solistek i solistów pojawił się także za sprawą szkoleniowców. Srebrny medal zdobyłaWłoszka Marina Piredda, a brąz Francuz Samy Hammi. Obydwoje są prowadzeni przez polskie trenerki, odpowiednio Joannę Szczypę i Iwonę Filipowicz.
Najwyżej sklasyfikowaną z Polek okazała się Laura Szczęsna, która finalnie zakończyła rywalizację w pierwszej dziesiątce. Łodzianka pokazała aż dwa nowe programy, na które żywo reagowała publiczność. Podobnie jak soliści, zawodniczka uzyskała nowy rekord życiowy (149,38).
Po programie dowolnym Karolina Białas wywalczyła awans aż o 4 pozycje. W programie krótkim pokazała się z zupełnie nowej strony. W wywiadzie zdradziła, że dobór muzyki (AwooSofi Tukker) zawdzięcza swojej trenerce Jewgienii Gres. Celem w tym sezonie było otwarcie Karoliny na nowe style i możliwość odkrycia innej strony zawodniczki, niż tak, którą do tej pory prezentowała.
W Warszawie debiutowała Weronika Ferlin. Opolanka startowała na początku października na innych zawodach organizowanych przez Polski Związek Łyżwiarstwa Fgiurowego – Junior Grand Prix w Gdańsku. Tu jednak wystąpiła jako seniorka. Zawodniczka zwróciła uwagę na bramę, przez którą łyżwiarze wchodzili na rozgrzewkę, która dodała jej energii i zmotywowała do jeszcze lepszego zaprezentowania się.
Taniec dowolny Sofii Dowhal i Wiktora Kuleszy ponownie wyróżnił się wyjątkowym podnoszeniem, w którym tancerka przez chwilę zostaje wyniesiona nad głowę partnera. Nie jest to typowy widok w tej konkurencji. Warszawa zdecydowanie sprzyja podopiecznym Sylwii Nowak-Trębackiej i wracają z kompletem nowych najlepszych rezultatów (nota łączna – 156,82 punktów).
Po raz pierwszy w stolicy wystąpili Zofia Grzegorzewska i Oleg Muratow, którzy dopiero od tego sezonu startują w konkurencji seniorskiej. Tancerze zaprezentowali się z dużą energią, a zapytani o przejście do wyższej kategorii odpowiedzieli:
„Na zawodach nie ma dużej odczuwalnej różnicy, natomiast na treningach odczuwalny jest wyższy poziom, ale staramy się skupiać na sobie (podczas startów) i nie ma dużej różnicy”.
W tym roku zaprezentowali się nie tylko zawodnicy będący częścią kadry narodowej. Swój debiut podczas PGE WarsawCup mają za sobą Helena Carhart i Filip Bojanowski. Tancerze tworzą parę od niedawna i było to jeden z pierwszych wspólnych startów. Stolica ponownie gościła także Aleksandrę Borysową i Aarona Freemana, Magdalenę Zawadzką i Mariettę Atkins.
Wyjątkowego charakteru całemu wydarzeniu nadały sobotnie pokazy. Wzięły w nich udział juniorskie drużyny synchroniczne z Gdańska i z Torunia, Ice Fire Junior i Le Soleil Junior. Formacje zaprezentowały programy, które kibice jeszcze nie raz zobaczą podczas trwającego sezonu. Rolę sportowego talentu odegrał Antoni Janik, zawodnik miejscowego klubu Walley Warszawa. Na tafli, choć w innej roli niż zwykle, pojawiła się także Katia Kurakowa, która razem z animatorem Heńkiem poprowadziła część taneczną dla kibiców.
Te zawody to coś więcej niż tylko rywalizacja. To najbardziej wyczekiwana impreza sezonu w polskim kalendarzu łyżwiarstwa figurowego. Wydarzenie, które łączy i pozwala na wspólne przeżywanie tych sportowych emocji.